SZTUKA MAKIJAŻU - LŚNIĄCE PAWIE OKO

sobota, 26 marca 2016
Makijaż jest sztuką - myślę, że każdy kto ma okazję obserwować artystyczną stronę wizażu, zgodzi się z tym stwierdzeniem. Malowanie twarzy może przybierać najróżniejsze formy i być realizacją śmiałych, twórczych wizji. W tym artykule chciałabym pokazać Wam moją kreację artystycznego makijażu i zapoczątkować tym samym nową serię na blogu. Zapraszam!




W tych artykułach chciałabym odpowiedzieć na pytania: jak powstają artystyczne makijaże, co może być inspiracją do ich tworzenia, jak uwieczniać je na zdjęciach oraz przy użyciu jakich produktów można je wykonać. Być może zachęcę Was w ten sposób do tworzenia nowych, niekoniecznie "użytkowych" makijaży i realizacji swoich wizji. Twarz jest do tego doskonałym płótnem. :)

MAKIJAŻ: LŚNIĄCE PAWIE OKO

Jak powstał ten makijaż?

Spontanicznie. Początkowo miał to być makijaż "treningowy" w ramach ćwiczenia techniki łączenia matowych cieni w intensywnych kolorach. Wybrałam je w oparciu o koło braw, przechodząc z zieleni, aż po fiolety i niebieskości. W podobnych kolorach występują pawie pióra, stąd nazwa. Zadowolona z rezultatu, postanowiłam nadać makijażowi lśniący wygląd, przez co stał się on mniej praktyczny, ale zdecydowanie bardziej widowiskowy.

Jakich kosmetyków użyłam?

Cieniowanie oparłam na produktach Hean i Glazel Visage - obie marki mają w swojej ofercie doskonałe, matowe cienie w intensywnych kolorach. 
Kreska to żelowy eyeliner Zoeva, linia rzęs została zaznaczona rzęsami Red Cherry Lashes. Na usta nałożyłam matową pomadkę Golden Rose nr 13. Twarz wyrównałam podkładem i korektorem Mary Kay, wymodelowałam kredkami Hean.
Do artystycznego makijażu nie potrzeba specjalnych kosmetyków - wystarczy odrobina wyobraźni. 
By uzyskac efekt "mokrych" powiek, skóry i ust użyłam wazeliny. Nałożona cienką warstwą genialnie odbija światło - niestety działa też jak demakijaż, więc po zrobienia takiego makijażu zostaje niewiele czasu na jego sfotografowanie.
 Jak zrobiłam zdjęcia?

Ta część jest największym wyzwaniem, szczególnie, jeśli wykonujecie makijaż na sobie (jak ja). W takim wypadku zwykle używam statywu, na którym montuje aparat i... pstrykam w ciemno, aż coś z tego wyjdzie ;). Oczywiście nie do końca "w ciemno" - makijaż oświetliłam lampą studyjną(beauty dish z plastrem miodu), ale sprawdzają się różne źródła światła. Fotografowanie artystycznego makijażu może być dobrą zabawą - eksperymentujcie do woli, starając się uzyskać różne efekty :). 
W postprodukcji możecie bawić się efektami, tworząc najróżniejsze dodatki do makijażu - nie chodzi o retusz skóry czy niedoskonałości, ale o poprawę kontrastu, światła czy stworzenie ciekawej grafiki. Tak właśnie powstał szalony kolaż  :).
W moim przypadku takie zdjęcia powstają rzadko i spontanicznie, jednak gdy już stworzę dany makijaż mam z tego ogromną radość i satysfakcję :). Zachęcam Was do podobnych eksperymentów :).

A jak Wy interpretujecie "sztukę makijażu"? Napiszcie w komentarzach! :)

1 komentarze:

  1. Piękne przejście kolorów. Naprawdę przypomina pawie oko. Wydaje mi się, że odnalazłabym się w takich kolorach, a właściwie to one znalazły by wspólny język z moją zieloną tęczówką. Ale najpiękniejsze sa usta. Uwielbiam mocno podkreślone wargi, choć czasem sama lubię pokombinować na powiece:)

    Pozdrawiamy i wesołych świąt ! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoją opinię, zachęcam do zadawania pytań - chętnie doradzę :). Chcesz się umówić na makijaż, warsztaty kosmetyczne lub sesję zdjęciową - zapraszam do zakładki KONTAKT.